Nie wiesz jak to jest…

… to jest uzależnienie, z tego nie można tak łatwo zrezygnować. Racja, nie wiem. Nie wiem także, jak wiele razy słyszałem takie słowa z ust nałogowych palaczy. Pytanie tylko: dlaczego powinienem wiedzieć? Dlaczego oczekuje się ode mnie zrozumienia czegoś, co jest bez wątpienia oznaką słabości? Mam szanować to, że człowiek z potrzeby odreagowania (bo przecież papierosy uspokajają, chała im za to) podtruwa sam siebie i nie potrafi przestać? Mam szanować to, że przy okazji rozsiewa nieprzyjemnie pachnący (i do tego szkodliwy) dym, bo ON jest słaby? Bardzo ciekawe.

Ustawa, która weszła w życie wczoraj wzbudza wiele kontrowersji i jak większość praw i zakazów posiada pewne wady. W ramach zakazu palenia w miejscach publicznych nie wolno też wyjść przed budynek (np wydziału) na papierosa, a obostrzenia wobec knajp wydają się dość uciążliwe… z drugiej jednak strony jest ona pewną próbą walki z palaczami, którzy nie do końca chyba świadomie, robią z siebie elitę. Przegrzebując komentarze internautów oraz rozmawiając ze znajomymi dowiedziałem się już kilkukrotnie na przykład, że jeśli osoba nie paląca ma potrzebę pójść do knajpy, to zawsze są przecież lokale, w których palić nie można. Proste? Proste, a jakże praktyczne, można przecież w ten sposób zepchnąć niepalących do rezerwatów chronionych, bo przecież wszyscy wiemy, jaki ogrom lokali dla niepalących można znaleźć w takiej na przykład Łodzi… po prostu masę. Skoro sytuacja jednak się odwróciła i to palacze muszą szukać miejsc, w których wolno im palić, to nagle się okazuje, że rozgraniczenie tego typu jest bardzo nie fair. Czy aby na pewno?

Walka z paleniem jest walką z modą, która jest mocno zakorzeniona w naszej kulturze – połowa kultowych bohaterów (szczególnie filmowych) kopci jak smoki, bo dodaje to punktów lansu. Ludzie palący są dla nas taką codziennością, że nie dostrzegamy ich szkodliwości z prostej przyczyny – bo widok nałogowego palacza jest zdecydowanie mniej wyrazisty niż widok alkoholika. Obaj śmierdzą, obaj mogą mieć odbarwienia skóry czy pewne problemy zdrowotne, jednak palacz zazwyczaj nie zwykł był się zataczać, rzygać czy szczać gdzie popadnie, bo przecież nad głową panuje. Poza tą skromną jej częścią, która decyduje, czy faktycznie palić chce, czy musi.

Wiem, że w mojej argumentacji jest wiele dziur, szczególnie ze względu na to, że sam nałogowcem (przynajmniej uzależnionym od tej toksyny) nigdy nie byłem. Chciałbym jednak zauważyć, że większość nałogowych palaczy zaczyna palić stosunkowo wcześnie, a co za tym idzie, często nie mają okazji się przekonać jak to jest NIE palić. Nawet rzucając palenie, nigdy nie zyskują perspektywy osoby, która nigdy nie paliła… bo smak tytoniu gdzieś tam, głęboko w ich głowach, zdołał się już zakorzenić.

9 responses to this post.

  1. Wysłany przez V. w dniu 15 Listopad 2010 o 11:53 pm

    zacznijmy może od tego, że sama palę ostatnio więcej niż zwykle. właściwie, to dużo za dużo. co nie zmienia faktu, że z ulgą wyjdę z pubu i moje ubrania ani włosy nie będą przesiąknięte dymem. bo generalnie, to staram się je oszczędzać, mimo wszystko. ale jest coś, co nie podoba mi się w tym tekście.. sama nie wiem co. ale nasuwa mi się jedno pytanie.. i nie musisz na nie odpowiadać tutaj, wystarczy że sam sobie odpowiesz. z jakiego powodu paliłeś ostatnim razem?

    Odpowiedz

  2. Wysłany przez pies w dniu 16 Listopad 2010 o 12:15 am

    spłycasz, darlin’. to nie tylko oznaka słabości i potrzeba odreagowania, jestem przeciwna takiemu sprowadzeniu. oczywiście, masz rację, naciskając na kulturowe zakorzenienie palenia. ale, poza tym wszystkim, całym pieprzeniem, palę bo coś tam, bo dom płonie, bo pracę piszę, bo to już 30 lat och boże, to przecież można coś, najzwyczajniej w świecie, lubić. zdecydowanie tak samo, jak można czegoś nie lubić. dlatego uważam, że o ile opcja z knajpami, które muszą mieć dwa pomieszczenia, żeby zmieścić palących i nie, tak już zakaz palenia pod uczelnią uważam za strzał w stopę.

    Odpowiedz

  3. Wysłany przez ralindel w dniu 16 Listopad 2010 o 12:19 am

    Spłycam? To powiedz mi co takiego w paleniu lubisz?

    Odpowiedz

  4. Wysłany przez V. w dniu 16 Listopad 2010 o 12:38 am

    mam lepsze pytanie, z jakiego powodu Ty sam paliłeś ostatnio?

    Odpowiedz

  5. Wysłany przez pies w dniu 16 Listopad 2010 o 12:57 am

    palenie. jest mnóstwo rzeczy, które lubię w paleniu, zaczynając od dotyku bibułki między palcami, a kończąc na dymie, który przykleja się do podniebienia i takie tam upoetyzowane pierdoły. powiedz mi, co lubisz w kawie, i wrócimy do tego, jak ktoreś z nas dostanie zawału.

    Odpowiedz

  6. Wysłany przez amelun w dniu 16 Listopad 2010 o 5:25 am

    Jak się jest nałogowcem i się nie ma siły rzucić to pozostaje to tylko polubić…

    Odpowiedz

  7. Wysłany przez pies w dniu 16 Listopad 2010 o 9:04 am

    no nie, nie. to raczej działa zupełnie inaczej.

    Odpowiedz

  8. Wysłany przez drowka w dniu 16 Listopad 2010 o 11:40 am

    ja np bardzo lubie seks, ale wcale nie burze sie ze nie wolno go uprawiac w miejscach publicznych (;

    Odpowiedz

  9. Wysłany przez V. w dniu 17 Listopad 2010 o 12:31 am

    ja czasami się burzę :D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.