Wykształcenie? Wyższe.

Wędrując sobie po odmętach rekreacyjnej części Internetu (lub po prostu: Kwejka) natrafiłem ostatnio na pewne bardzo proste hasełko, które, jak informują cyferki pod obrazkiem, ładnych parę osób postanowiło wyeksportować na swojego Facebooka. Cóż to za hasełko? “W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem”. Szczerze mówiąc, po przeczytaniu tego prostego “obwieszczenia” trafił mnie szlag. Dlaczego? Bo w polskiej mentalności utarło się już chyba na dobre, że studia = praca. W głupim pościgu za papierkiem zapominamy o tym, że coraz częściej od pracy ważniejsze są… faktyczne umiejętności. A tych “profesjonalistom po studiach” często zwyczajnie brakuje.
Przykład: jak zapewne zdajecie sobie sprawę (lub nie, w gruncie rzeczy, to bez znaczenia), jestem studentem Filologii Angielskiej. Dzięki ślizgawkom i wrodzonemu lenistwu nie spieszno mi do ukończenia tych studiów, choć znając mój potworny upór, pewnie kiedyś przyjdzie mi je wreszcie z mgrem opuścić. Przez bite pięć lat nawiedzam budynek na rogu Kościuszki i Zamenhoffa, ucząc się tam niesamowicie przydatnych spraw, takich jak wszyscy poeci i pisarze angielscy poszczególnych epok, zgłębiając niuanse angielskiej gramatyki i robiąc inne, angielskie rzeczy. Wraz ze mną na roku znajduje się, licząc lekko, około setki osób. Z tej setki pewien (nie mały) procent zajmuje się korepetycjami, nieco mniejszy procent nie robi nic, a najmniejszy, do którego się zaliczam, kombinuje, jak by tu zostać tłumaczem, bo trzepią oni podobno grubą kasę. Przyjmijmy hipotetycznie, że stan ten utrzymuje się do samego końca studiów, choć, oczywiście, ze względu na duże ilości wolnego czasu, część ludzi należących do tej setki zaczyna pracować po empikach, księgarniach, restauracjach i butikach z ciuchami. Wszyscy radośnie kończą studia, otrzymują Świętego Magistra… i mogą go sobie wsadzić w… ucho. Korepetytorzy chętnie porozmawiają o Szekspirze i całej promenadzie innych angielskich twórców (zakładając, że a) byli oni potrzebni do napisania pracy magisterskiej oraz b) nie wyparowali już z głów szanownych korepetytorów, bo papier jest, pamiętać nie trzeba), o gramatyce i jak to fajnie brzmią różne angielskie dialekty, ale absolutnie nie przydadzą się jako materiał do pracy. No bo do jakiej? W jakiej pracy potrzebna jest znajomość języka, wiedza o kulturze i zrozumienie dla złożoności gramatyki?
Oczywiście, można powiedzieć, że z pewnością będą z nich dobrzy nauczyciele. Można przyjąć, że cała setka faktycznie nada się do kontaktów z dzieciakami (lub studentami, bo statystycznie ktoś się będzie doktoryzować) i będzie doskonale wdrażać kolejnym pokoleniom swoją wiedzę. Tyle tylko, że jest ich stu. Tak, jak rok przed nimi i rok po nich. Co roku w Łodzi pojawia się stu nowych nauczycieli angielskiego – czyż to nie wspaniałe? Hola, przeta część jest przyjezdna, a sam powiedziałeś, że część się na tłumaczy szkoli – może ich odliczysz? Służę. Powiedzmy, że odpadnie 50, ba 60 z tej setki – wciąż mamy 40 nowych nauczycieli. Co roku potrzebujemy aż tylu?
Kierunków produkujących takich “bezużytecznych” magistrów jest jednak znacznie, znacznie więcej – inne filologie, filozofia, archeologia, etnologia – połowa nauk humanistycznych (i parę ścisłych) mieli tony ludzi tylko dlatego, że wierzą oni w głupi, postsocjalistyczny dogmat. A potem ci biedni ludzie, nie specjalnie wiedząc co ze sobą zrobić kręcą się po kwejku i wrzucają na swoje facebookowe profile takie głupoty, bo jest im źle i niedobrze.
Ale problem się na tym nie kończy, właściwie nawet nie zaczyna się na dobre. Bo o ile studia ewidentnie wielu osobom nie służą (żeby nie rozpisywać się zbytnio pominąłem kwestię ludzi, którzy skaczą z kierunku na kierunek, bo przez 5 lat nie mogą wybrać jednego, który im poważnie odpowiada), to nasza edukacja grzebie nas znacznie, znacznie wcześniej – przeciętnego Polaka nie uczy się pracować. Przez cały okres liceum (a pewnie też większą część gimnazjum) uczeń mógłby pracować – na świecie jest cała masa “odpowiedzialnych” prac (jak choćby roznoszenie ulotek), które człowiek w tym wieku mógłby wykonywać. Niestety, przy świetnym programie nauczania, który więzi przeciętnego licealistę od godziny 8 do 16 (średnio) w szkole a potem zasypuje go ilością zadań, która uniemożliwia zrobienie czegokolwiek więcej, bo człowiek dobrze na przerwach nie wypoczął, nie zjadł nic ciepłego i ogólnie jest zniechęcony do wszechświata, ciężko jest znaleźć czas nawet na takie dorywcze prace. Jeszcze ciężej znaleźć jest jednak chęci.
Bardzo irytuje mnie polska mentalność, wedle której stawianie oporu prawu i władzy jest esencją naszego istnienia (pisałem o tym wcześniej, chociażby przy okazji kwestii głupiego śmiecenia) a praca jest… sposobem na dotarcie do emerytury, która powinna być jak największa i jak najwcześniej, bo przecież człowiek się przepracowywać nie powinien. Dzięki właśnie takiemu sposobowi myślenia Polacy stoją w miejscu, narzekając tylko, że “jesteśmy sto lat za murzynami”. W polskim sposobie myślenia brakuje chęci do działania (innego niż rewolucje) i zachęty dla młodych ludzi, by wykształcili jakieś umiejętności poza tymi czysto teoretycznymi, które nabywają w szkole. Bo nie każdy nadaje się na fizyka, chemika czy informatyka, może za to być świetnym tekściarzem, recenzentem, twórcą albo… sprzedawcą. Wielu najbogatszych ludzi na świecie nie skończyło studiów w ogóle, miało za to pomysł, który udało im się sprzedać. I to wystarczyło.
Zamiast po prostu uczyć ludzi, powinniśmy uczyć ich myśleć swobodnie. A zamiast mówić “Dla ludzi z moim wykształceniem nie ma pracy”, powinniśmy umieć zapytać sami siebie “a co ja właściwie umiem?”

8 responses to this post.

  1. Yo,

    Ja krótko i zwięźle bo raz, że śpiący jestem, a dwa, że mi się nie chce.

    System edukacji powinien ‘lekko odp******ić’ się od uczących się, dać im czas na rozwój zainteresowań, które mogą przecież zamienić się w drogę kariery, bądź na zarobienie paru zeta do kieszonkowego, albo zajmować obecną ilość czasu, ale przeznaczoną na zdobywanie wiedzy i umiejętności o charakterze konkretnym.
    Brak tej konkretności widać zwłaszcza na ogólnie pojętych naukach humanistycznych. A to przecież też dziennikarze, tłumacze, tekściarze.
    Ludzie którzy przez kilka lat siedzą na studiach i uczą się o dupie marynie zanim będą mogli przejść do bardzo słabego strumienia wiedzy im do życia potrzebnej.

    A bez mgra, przynajmniej przez jakiś czas, da się żyć. Przerzuciłem się na freelance, pół roku później dostałem 1szą pracę za 3k miesięcznie. Jak na start to chyba nie najgorzej.

    Odpowiedz

  2. Wysłany przez ślivek w dniu 15 Lipiec 2011 o 9:30 am

    Czasem jak tak czytam co piszesz to aż mnie dziw bierze jak mądrze.
    Można przemyśleć sposób rozwiązania przedstawionego przez Ciebie problemu (problemów?) choćby drogą podwyższenia poziomu kształcenia. W ten sposób osoby ne trafiające na studia będą musiały zrobić ze sobą co innego zapewniającego pracę. Dodatkowy plus tego rozwiązania – poziom naszych uczelni wzrasta. Minusy? Naturalnie bardzo dużo głosów które już dziś słychać w internecie o tym że nie mozna się dostać na studia czy dostać magistra (jakby ktoś obiecywał że każdy powinien mieć dane wykształcenie bezwysiłkowo). Jednak problemem z tą drogą są wymagane do niej bardzo duże zmiany w edukacji zapewnianej przez nasze państwo. Jeśliby tak sztucznie każda uczelnia podwyższała poziom to na pewno wyłamie się sporo uczelni prywatnych. Ogólnie rzecz biorąc to dałoby się zrobić, naprawić jednak potrzebaby zmian u podwalin naszego systemu edukacji.
    Przedstawiona powyżej droga zmian na pewno nie jest jedyną.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  3. Wysłany przez ralindel w dniu 15 Lipiec 2011 o 11:46 am

    Michał: rzecz w tym, że nie każdy może skończyć jako freelancer, liczba miejsc dla lekkoduchów i obiboków jest na świecie ograniczona ;) Ja też się w tej chwili obijam jako wolny strzelec ze stałym zleceniem, ale nie każdy tak może. Problemem kierunków humanistycznych jest przede wszystkim to, że produkują dużo za dużo mgrów.

    Ślivek: och ach och, posłódźmy sobie jeszcze ;) Zwiększenie poziomu edukacji jest złe – znowu zmiana, której powody przez większość nie zostaną zrozumiane. Potrzebujemy zmiany sposobu nauczania, a co za tym idzie zmiany sposobu, w jaki myślą nauczyciele. Trzeba zwiększyć nacisk na to, by szkoła przygotowywała człowieka do życia, a nie do gry w 1 z 10.

    Odpowiedz

  4. Nigdy nie twierdziłem, że każdy ma być freelancerem. Toż to jest podżeganie do produkowania konkurencji!
    Jako wolna lanca obijałem się przez koło pół roku. Wyrobione doświadczenie wystarczyło, żebym dostał pracę w fajnej firmie z dużymi projektami.
    Tak, problemem kierunków humanistycznych jest przede wszystkim to, że produkują dużo za dużo mgrów(copypasta). Drugim problemem jest to, że mgrowie są często średniej jakości/bez doświadczenia, które studia mogłyby postarać się zagwarantować.

    Odpowiedz

  5. Wysłany przez Amadeusz w dniu 31 Lipiec 2011 o 10:03 am

    Niestety mało jest pracodawców, którzy będą chcieli zatrudnić licealistów. Bo nieletni, bo mało mobilny, bo z założenia mniej potrafi, ogólnie dno. Ale ludziom w moim wieku tez nie chce się szukać pracy. Mogliby zimą pochodzić i poodśnieżać podjazdy, latem trawniki pokosić, ale po co. Przecież i tak dostaną od rodziców pieniądze na wszystko, więc po co się przemęczać. Pracować 8 godzin za 40zł.? Toż przecież za nic dostanie 50 od mamy. Co do oświaty, to od dawna wiadomo, że człowiek uczy się nieprzydatnych rzeczy, które zapomina od razu po zaliczeniu, ale raczej nikt z tym nic nie zrobi, bo jakoś to działa, więc jeszcze długo przyszłe pokolenia będą się uczyć jak powstają fenole czy inne jednofunkcyjne pochodne węglowodorów.

    Odpowiedz

  6. Wysłany przez ralindel w dniu 31 Lipiec 2011 o 11:02 am

    Mało? Cały czas potrzebni są ludzie do szerokiej gamy prac fizycznych, sprzedawcy też często nie mają wyższego (vide wielu przedstawicieli handlowych) – tu raczej chodzi o to, że jesteśmy kurewsko wygodni i nie godzimy się na to, że nie każdy z nas może zostać bankierem, fotografem etc… niestety, masa ludzi chodzi z głową w chmurach.
    Jeśli chodzi o wykształcenie – cóż, musi się znaleźć ktoś odważny, kto stwierdzi “trzeba to wreszcie zrewidować” – zmienić listę lektur w szkołach, program nauki historii (bo smutna prawda jest taka, że tonę czasu poświęca się starożytności a historii współczesnej tyle, co nic) itd itp. Tylko ktoś się musi za to wziąć, zebrać parę mądrych głów do kupy i sprawdzić, czy aby na pewno wszystko nam jest potrzebne…

    Odpowiedz

  7. Wysłany przez Amadeusz w dniu 1 Sierpień 2011 o 8:53 am

    Tam potrzebna jest siła przebicia i pewne wrodzone umiejętności. I wątpię, czy ktoś zatrudni nieletniego do pracy fizycznej (oprócz zbiorów truskawek, borówek etc.) gdyż wtedy ma masę papierkowej roboty, a i tak najczęściej są to prace tylko sezonowe. Ostatnio koledzy mieli propozycję pracy jako programiści: cały lipiec jako miesiąc próbny, sierpień już normalnie, jeśli by się sprawdzili. Ale bali się, że po miesiącu pracodawca im odmówi i już. Z drugiej strony kolega rozwozi pizzę na skuterku i zarabia 2k miesięcznie pracując 4 dni w tygodniu. Można? Można.

    Odpowiedz

  8. Wysłany przez Kaśka w dniu 7 Październik 2011 o 6:57 pm

    Problemem nie jest to, że w Polsce nie ma pracy dla ludzi z takim a nie innym wykształceniem, ale to, że w Polsce w ogóle słabo jest z pracą. Dla humanistów szczególnie. Mówię to, jako osoba z nieszczęsnym humanistycznym mgr przed nazwiskiem i dekadą doświadczenia w pracy na koncie. Nie ma prostego przepisu – że odpuścisz imprezki na studiach, zajmiesz się robotą i później kończysz i wykształcony, i doświadczony, a pracodawcy się o Ciebie zabijają. To bajka. Zapraszam najpierw do skończenia studiów, a właściwie skończenia 26 roku życia, “pozbycia” się legitymacji i praw studenckich (ubezpieczenie). Wtedy pojawia się frustracja. Bo kończysz studia, które stawiają Cię w jakimś tam procentowym gronie elitarnym magistrów, a pracy nie masz tak czy inaczej. Bo jeśli liczy się tylko doświadczenie, to może w ogóle zlikwidujmy studia humanistyczne i każmy wszystkim polonistom, filologom, etnologom i muzykologom iść rozdawać ulotki? Pozdrawiam, koleżanka z Podhala ;-)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.